Wierny, Spustoszyłaś mnie na zawsze ogniem, wichrem i, " />
Wierny, Spustoszyłaś mnie na zawsze ogniem, wichrem i, " />
Gdy padnie słowo "Ojczyzna",
Wierny odpowie głos,
I odmłodnieje siwizna,
I odmłodnieje los.
Nad Wisłą burza zawisła,
W burzy młodnieje śpiew,
W Wiśle woda nie wyschła,
W żyłach nie wyschła krew.
O, matko, mundur mi podaj -
Ten sprzed dwudziestu lat,
Krew moja jest znowu młoda
Jak rozmarynu kwiat.
O, matko, mój mundur szary
Bóg mi kulami szył,
Kulami uczył mnie wiary,
Kiedy już brakło sił.
Żołnierskie podaj mi buty -
Te sprzed dwudziestu lat,
W takt dumnej żołnierskiej nuty
Pomaszeruję w świat.
Co serce w prostocie wyzna,
Tego nie trzeba kryć:
Gdy padnie słowo "Ojczyzna",
Znów będzie warto żyć.
Wrzesień 1939
Spustoszyłaś mnie na zawsze ogniem, wichrem i zarazą,
Serce zżarłaś i przeżarłaś jak przeżera rdza żelazo,
I odeszłaś, ukochana, roześmiana, rozśpiewana,
W urojone wniebowzięcia, w letnią noc świętego Jana.
Pod brzozami, pod lipami, pod wonnymi gałęziami,
W ciele twoim duch się zbudzi, nieobecny między nami,
Pod brzozami księżyc zgaśnie, ciało wrzaśnie, krew zamroczy
Uroczyste twoje usta, przezroczyste twoje oczy,
I przeminie oka mgnienie, oka mgnienie tysiącletnie,
I już żaden pocałunek ust zamkniętych nie rozetnie.
Przyjdzie noc pachnąca nowiem, zwisająca nad wezgłowiem,
Wtedy zbudzisz się, zawołasz, ale ja ci nie odpowiem,
Wtedy okna pootwierasz w noc pachnącą, w północ ciemną
I zobaczysz, że mnie nie ma i że już nie jesteś ze mną,
Staniesz w progu i struchlejesz, i upadniesz na kolana,
I upadniesz, ukochana, zapłakana, zapłakana,
Że skończyło się już wszystko, gdzieś za nami, gdzieś przed nami,
Że tak wiszę pod sufitem między dwoma wiecznościami.