Wszystko to, moja miła, gdzieś i niegdyś było, 
Prawie że zapomniane, pogrzebane dzieje...
Jeśli cię kto zapyta, czy istnieje miłość,
Powiedz, że nie istnieje.

Pewnie i Boga nie ma, i śmierci nie bywa,
Urojona jest wieczność płynąca z daleka
I księżyc jest zmyślony, i noc nieprawdziwa
Za oknami człowieka.

Wszystko to można przetrwać i nawet poniekąd
Zapomnieć, jak się ludzkie imię zapomina,
I nawet nie usłyszeć, gdy w szeleście sekund
Wybije twoja godzina.

Nie ma nic, moja miła, i nigdy nie bywa,
Zmyślone są zapewne te okrutne słowa,
Urojony jest księżyc i śmierć nieprawdziwa,
I noc październikowa.


Nieżywe, smutne słowa: "Mały Jaś",
Mów do mnie znów jak dawniej. Światło zgaś,

Chcę z tobą być jak dawniej sam na sam,
By dobrze, tak jak dawniej, było nam.

Przy tobie, tak jak dawniej, siądę tuż
I będę aż do świtu milczał już;

I tylko będę słuchał twoich słów,
A ty znów, tak jak dawniej, do mnie mów.

Ja wiem, jak ci jest trudno przemóc grób,
Lecz zrób to, jeśli możesz, dla mnie zrób...

Tu nic się nie zmieniło, tylko - czas...
Przyjdź do mnie nie na długo, chociaż raz,

I powiedz, tak jak dawniej: "Mały Jaś",
Obejmij tak jak dawniej, lampę zgaś,

Do siebie na kolana znów mnie weź
I siwe moje włosy dłonią pieść.